czwartek, 31 grudnia 2015

Udanego wslizgu w nowy rok

Zanim wyruszysz w rejs, najpierw określ cel podróży. 
Steve Grounds

Zycze Wam jasnych celow i jak najmniej wyboistej drogi podczas ich realizacji. Trzymam za Was kciuki.



Chcialam rowniez skorzystac z okazji i podziekowac za to, ze jestescie i swoimi komentarzami dopingujecie mnie do pracy nad soba.

Do zobaczenia w 2016:) Dla mnie zacznie sie bardzo ekscytujaco, ale to opowiesc na zupelnie inny post.

sobota, 12 grudnia 2015

Tallinn (Estonia) - slow kilka

"Zro­zumieli, że ideal­ny świat jest podróżą, nie miejscem."
Terry Pratchett

W sumie powinam zakaczyc cykl wpisow o Kirgistanie, ale ze jakos nikt sie o niego nie dopomina;) to postanowilam, ze zdam relacje z wypadu do Tallinna, kiedy jeszcze wszystko swierze w glowie i emocje nie opadly. Kirgistan moze poczekac.

Az sie nie chce wierzyc, ze jeszcze tydzien temu, bylam w drodze z lotniska do naszego hotelu. Zaczne jednak od poczatku, czyli skad sie wzial pomysl, by udac sie do stolicy Estonii. Juz niemalze jest nasza malo tradycja, ze w okolicach Mikolaja staramy sie zwiedzic jakis ciekawy zakatek w Europie.

Pierwszym impulsem, aby pomyslec o Tallinnie i umiescic go na naszej liscie podroznej, byl jarmark bozonarodzeniowy i stoisko tallinnskie. Przy cieplym grzanym winie mozna bylo sobie poogladac zdjecia z tego miasta i to sklonilo nas do tego, by zaczac sie powaznie nad tym zastanawiac. Troche to zastanawianie nam czasu zajelo, ale w koncu udalo nam sie spelnic marzenie.

Poczatek ...
  (c)Kataleja

czwartek, 10 grudnia 2015

Listopadowe migawki - podsumowanie

"Nie bój się te­go, co no­we - cho­ciaż ci miły spokój."
Tytus Carus Lukrecjusz

Akcja umilania sobie zycia w ponurym listopadzie juz dawno za mna, juz do polowy grudnia dziarsko sie zblizamy, a nade mna wisi zalegle podsumowanie tak przyjemnego dla mnie listopada. Ostatnio mam uczucie, ze ciagle spozniam sie z wpisami na mym blogu.

Glownym punktem programu byl wyjazd nad morze, ktory swiadomie zaplanowalismy na jesien. W sumie byla to powtorka z ubieglego roku, ale jakos nam to nie przeszkadzalo. Warto czasem wracac do sprawdzonych miejsc i odkrywac na nowo niektore rzeczy.

Morskie opowiesci.
  (c)Kataleja

poniedziałek, 30 listopada 2015

7 z 12. Juz po polmetku.

"Omnis ars naturae imitatio est - wszelka sztuka jest naśladowaniem natury"
 Seneka

Cos te moje podsumowania wyzwania 12 z 12 ostatnio z mocnym poslizgiem na blogu sie pojawiaja. Chetnie bym obiecala poprawe, ale cos czuje, ze w grudniu bedzie podobnie. By zbytnio nie przeciagac male co nieco z moja faworytka zyrafa na czele.

Zyrafa
  (c)Kataleja

czwartek, 12 listopada 2015

Co to takiego Zentangle®?


"Jeżeli nie ma w tym żadnego sensu (...) to tym lepiej, bo świat nie musi się biedzić nad tym, by go znaleźć."

Lewis Carroll – "Alicja w Krainie Czarów. Po drugiej Stronie Lustra"

Juz od dluzszego czasu zabieram sie za ten post i jakos zaczac nie moglam. Na szczescie zmotywowala mnie moja siostrzenica, ktora poprosila o linki do artykulow o tym sposobie, ktory wykorzystuje w niektorych swoich rysunkach. Chwile pomyslalam i postanowilam, ze chetnie sie nim rowniez z Wami podziele.

Na poczatku roku zaczelam sobie szkicowac co nieco, by w koncu zdecydowac sie na roczne wyzwanie 12 rysunkow w 12 miesiecy. Jak to u  mnie zwykle bywa, zaczelam swa przygode od wybrania sie do ksiegarni i sprawdzenia czy moge znalezc jakies ksiazki, ktore mi w tym pomoga.

Niedaleko ksiegarni znajduje sie sklep z roznoscami dla ludzi kreatywnych. Mozna tu znalezc wszystko co sie komus zamarzy.  Tu tez natrafilam na dwie ksiazki o Zentangle® i "przepadlam".


Ksiazki do Zentangle ®
  (c)Kataleja

niedziela, 1 listopada 2015

Niech listopad bedzie przyjemny

„Czas nie zawsze przemija w jednakowym rytmie. To my decydujemy o rytmie czasu.”
Paulo Coelho

Listopad to u mnnie tradycyjnie Miesiac Dobroci dla Siebie.

Pisalam juz o tym dwukrotnie u mnie na blogu

W tym roku postanowilam, ze ponownie ten ponury i bezbarwny z pozoru miesiac, postaram sie przemienic w miesiac wyjatkowy. To przeciez od nas tylko zalezy jak postrzegamy swiat. I juz na sama mysl jakos mam wiecej energii do dzialania.

W tym calym zabieganiu, klopotach wiekszych i mniejszych, troskach o innych, gubimy gdzies po drodze radosc zycia i zapominamy o tak waznym czlowieku jakim jestesmy sami dla siebie. Czas to zmienic.


I'm woman. 
Mural znaleziony, gdzies po drodze..
  (c)Kataleja

piątek, 30 października 2015

Kolejne podejscie czyli nobody is perfect

"Człowiek bro­ni błędów, które kocha."
Seneka Mlodszy

Zgodnie z obietnica pod koniec miesiaca male podsumowanie tego co sobie postanowilam. Szczerze powiedziawszy mialam mieszane uczucia do tego czy to zrobic. Miesiac nie byl zly, duzo udalo mi sie zrobic, ale... to co osiagnelam nie bylo na mojej liscie celow pazdziernikowych. I tak jakos mi glupio z tego powodu.

Dzisiaj kilka razy slyszalam zdanie "Nobody is perfect".  W sumie zgadzam sie z tym, ale mam obawe, ze jesli zbyt czesto bede sie na nie powolywac to zrobie z niego mantre, za ktora bede chciala ukryc swoj slomiany zapal.

Ale wracajmy do tematu, ktory przyswieca tej notce. Zatem do dziela ...


Docen chwile.
  (c)Kataleja

wtorek, 27 października 2015

Zalegle 12 w 12. Odslona 6'ta.

"Tylko czlowiek, ktory pracuje moze cieszyc sie z wypoczynku."
Jerome Klapke Jerome

Wpis niestety na kolanie, bo nieco do tylu jestem z wpisami na blogu. Dwa tygodnie temu podkusilo mnie, by sobie nowego windowsa zainstalowac i skaczylo sie instalowaniem wszystkiego od nowa. Zamiast pilnie trzymac sie planow, musialam przywrocic moj komputer do stanu uzywalnosci.  Dobrze, ze chociaz kopie zapasowa moich zdjec i wazniejszych dokumentow zrobilam, bo bym chyba tego chaosu nie przezyla ;-) Zdjec byloby mi najbardziej szkoda.

niedziela, 4 października 2015

134. Plan na pazdziernik

"Wmawia sie ludziom, ze wciaz mowia o sobie,
a to przeciez temat, ktory znaja najlepiej."
Anatol France

Pazdziernik zdazyl sie rozgoscic, a ja z malym poslizgiem chce nieco napisac o moich planach na pazdziernik. Mam nadzieje, ze uda mi sie zrealizowac. Postanowilam tym razem pod koniec miesiaca sie z nich przed Wami rozliczyc, bo obawiam sie, ze z motywacja bedzie krucho.

Niby wiem co dla mnie najwazniejsze, ale potem rozmieniam sie na drobne i jakos efektow nie widac. Kto czyta mnie regularnie, wie niestety o czym pisze...

Ostatnio w pewnym filmie uslyszalam ciekawy dialog:

- Ile razy mozna w zyciu zaczynac?
- Tyle razy ile chcemy i to niezaleznie od wieku.

Gdzies na szlaku w Kirgistanie
  (c)Kataleja

czwartek, 24 września 2015

133. Zakupowa dieta

"Plyn pod prad"
napis na murze

Pomysl nan ten post mialam jeszcze przed moim wakacyjnym wyjazdem. Zaczelam go nawet pisac i lezal sobie cierpliwie, by go dopracowac i opublikowac.

Juz od jakiegos czasu staram sie bardziej uwaznie przygladac sie swoim wydatkom, jednak zdarzaja mi sie zakupy, ktore nie koniecznie musialy sie zdarzyc. Dobre postanowienia sa, checi tez tylko jakos z ta realizacja jest cos nie tak.

Kiedys przeczytalam zdanie o tym, ze jesliby policzyc pieniadze, ktore przepylwaja w naszym zyciu przez nasze portfele, to bysmy nie byli wstanie uwierzyc w sume, ktora zobaczylibysmy po podliczeniu wszystkiego.

Cos w tym jest. Juz od jakiegos czasu staram sie odlozyc cos na bok. Niby nie duzo, ale zawsze cos. Jednak po spojrzeniu na moje wydatki, zadalam sobie pytanie, dlaczego tak malo oszczedzilam w tym roku? Gdzie podzialy sie moje pieniadze? I wiecie co, nie potrafilam rozsadnie odpowiedziec na to pytanie.

Caly problem jest zapewne w tych malych sumach: tu cos do picia, tam kanapka. W ten sposob mozna uzbierac niezla sumke.

Postanowilam cos z tym fantem zrobic. Bojac sie zapeszyc to moje wyzwania z zakupowa dieta, wystartowalam sobie juz we wrzesniu, po ciuchutku. W pierwszej kojenosci postanowilam, ze we wrzesniu zadnych nowych ubran nie kupie. Poki co udaje sie, chociaz czasem kusza wystwy.

Plyn pod prad.
(c)Siostra Kataleji

Chcialam jednak dodatkowo przeanalizowac moje wydatki. Mam aplikacje na komorke, w ktorej teraz zapisuje ile i na co wydalam. Wiem, ze jesli bedzie to zbyt szczegolowe to odechcialoby mi sie pisania. Podzielilam wiec moje wydatki na te stale typu oplata za telefon, szkola jezykowa etc. i ruchome. Pod ruchomymi wydatkami mam kilka kategorii:
  • inwestycje (czytaj oszczednosci)
  • jedzenie plus  chemia
  • lunch
  • prasa
  • ubrania
  • rozne

Kazda z tych kategorii ma przydzielony odpowiedni budzet, ktorego nie powinnam przekroczyc.
Przy jedzeniu zdecydowalam, ze bede podawac nazwe sklepu, gdzie robilam zakupy i ogolna kwote, ktora wydalam.

Dodatkowo, by zobaczyc co miesci mi sie w kategorii "jedzenie i chemia", zbieram rachunki i wklejam do zeszytu, by pod koniec wrzesnia przeanalizowac co kupuje. Ile z tych rzeczy, ktore kupilam potrzebuje, ale ile to tzw. zbytki np. ciastka etc.

Przy okazji nie chce tez popasc z jedej skrajnosci w druga i nie zamierzam odmawiac sobie drobnych przyjemnosci w postaci dobrej kawy na miescie, cz yzakup gazety. Wszystko musi byc jednak z glowa.

Szczerez powiedziawszy zastanawiam sie nad moja szafa i dochodze do wniosku, ze poki co moge spokojnie nie kupowac nic do konca roku. Dzeki temu bede mogla sie przyjrzec dokladniej mojej szafie i stwierdzic, czy rzeczywiscie mi w niej czegos brakuje.

Tu dla mnie inspiracja sa w sumie trzy blogi. Podejrzewam, ze wiekszoasc z nich jest znana, ale mimo to podam linki do nich. Niech inni tez czerpia z nich inspiracje:
  • Simplicite - lubie tu zagladac. Podoba mi sie zwlaszcza cykl z serii szafy minimalistki. Moze to jest mysl, by we wrzesniu sprobowac czegos podobnego u siebie. hmm... pomysle o tym. Fajnym pomyslem tez sa wyzwania minimalistki, a zdjecia zamieszczane na tej stronie sa przepiekne.
  • MinimalNat - na bloga trafilam przez komentarz z bloga Kasi z Simplicite. Zdrowy rozsadek do zakupow to  jest to czego potrzebuje.
  • http://ubierajsieklasycznie.pl - jak dla mnie super blog o modzie i o spojrzeniu na nia z innej perspektywy.

Pierwsze podsumowanie ukaze sie na poczatku pazdziernika. Zatem trzymajcie kiucki za moje wyzwanie.

niedziela, 20 września 2015

132. Kirgistan - czesc pierwsza

"Czy nie wiecie, że obecnie życie to podróż? 
Nie jesteś przecież obywatelem, tylko podróżnikiem."
sw. Jan Chryzostom

Zgodnie z obietnica zabieram sie za relacje z mojej podrozy do Kirgistanu. Ciekawych dlaczego Kirgistan byl moim celem odsylam do wpisu "Kirgi? Kirgi co?"

Podroz, z krotka przesiadka w Istambule, w kierunku Biszkek minela mi bardzo szybko. Niemalze caly lot czytalam. Minusem takiego spedzania czasu w samolocie byl fakt, ze po dotarciu na miejsce i ulokowaniu sie w hotelu, i 2 godzinach snu, pierwszy dzien w stolicy mam nieco zamazany. Niewyspanie zrobilo swoje. Moim marzeniem podczas dreptania po miescie, bylo usiasc i przyciac komara:)

Witaj w Biszkek
(c)Kataleja

Same miasto wywarlo na mnie mieszane uczucie. Duzo blokow, widac wplyw bylego ustroju, w postaci ogromych pomnikow, blokowisk. To co mi sie jednak podobalo to spora ilosc parkow i fontan. Zaskoczyl mnie fakt, ze mlode pary w dniu swojego slubu skladaja kwiaty u stop swoich bohaterow. Slyszalam, ze jest to zwyczaj, ktory wciaz zyje wsrod ludzi z bylego Zwiazku Radzieckiego. To co widzialam raczej to potwierdza.

Patriotycznie.
(c)Kataleja

Jedna z atrakcji miala byc wizyta na targowisku tzw. Osh Bazar. Troche mi to przypominalo Polske w latach 90-tych. Sporo wszystkiego i niczego. Widac duzo chinskich produktow.

Szczerze powiedziawszy nic, poza przepysznymi orzeszkami i suszonymi owocami, nie znalazlam dla siebie. Probowalam znalezc cos fajnego na prezent dla mych bliskich, ale jakos mi sie nie udalo. Jakos nie gustuje w filcowych kapciach, czy czapkach i podejrzewam, ze obdarowana taka pamiatka osoba, wczesniej czy pozniej schowalaby to wstydliwie w kat:) O gustach sie jednak nie dyskutuje i moze komus innemu spodobalyby sie tego typu rzeczy. Jak dla mnie Kirgistan to kraj, gdzie mimo checi wydania troche pieniedzy na pamiatki, sprawil, ze wrocilam z pustymi torbami. Powiedzialabym, ze pieniadze przejadlam.

Osh Bazar.
(c)Kataleja

Owoce tu sa przepyszne. Zajadalam sie arbuzami, jablkami (takimi jak kiedys u babci na wsi). Polecam tez kirgiski miod. Jest niesamowity!


Cuda arbuzowe.
(c)Kataleja

Zaledwie po jednym dniu spedzonym w stolicy, udalismy sie w dalsza podroz busikiem. Cel byl Karakol. Po drodze zatrzymalismy sie na chwile przy wiezy Burana. Poczatki jej siegaja 11/12 wieku. Po waskich schodkach mozna sie wdrapac na jej szczyt i podziwiac przepiekne widoki na doline Tschu. Wieza lezy na terenach bylego miasta Balsagun i przypomina o czasach dawnego jedwabistego szlaku.

Bardzo fajnie pisze o wiezy autor bloga kolem sie toczy. To byl blog do ktorego najczesciej zagladalam przed moim nieoczekiwanym wyjazdem.

Wieza Burana, cmentarz kirgiski.
(c)Kataleja

Na zdjeciu powyzej, w lewym gornym rogu, mozna zobaczyc typowy cmentarz kirgiski. Znacznie sie rozni od naszych cmentarzy.

I tak po dniu podrozy znalezlismy sie w prostym, ale przytulnym hoteliku w Karakol, by po przespanej nocy ruszyc w dalsza podroz i zamieniec wygodne hotelowe pokoje na namiot.

Odrobina luksusu w hotelowym pokoju.
(c)Kataleja

Ale to juz inna historia.

CDN

środa, 16 września 2015

131. Reaktywacja czyli wszystkiego po trochu

"Jedyny sposob, by odkryc granice mozliwosci,
to przekroczyc je i siegnac po niemozliwe."
Arthur Clarke

Chyba mam tendencje do ciaglego wpadania w niedoczas. Az nie chce mi sie wierzyc, ze juz dobry miesiac minal od czasu jak wrocilam ze swojej wyprawy do Kirgistanu. Po powrocie wpadlam w wir zajec tych bardziej i mniej potrzebnych, tracac przy tym ochote na rzeczy, ktore sa dla mnie istotne.

Z poczatkiem wrzesnia przywolalam sie do porzadku i powoli ruszam do przodu. Dlatego ten post to taki misz masz.

Zatem po kolei...

Uzupelnilam zakladke z przeczytanymi ksiazkami. Dzieki cudownemu prezentowi jakim okazal sie czytnik, przeczytalam od poczatku sierpnia sporo ksiazek. Poczulam sie jak za starych dobrych czasow, kiedy z niecierpliwoscia czekalam na chwile spedzone z ksiazka. W wiekszosci sa to ksiazki niemieckojezyczne. Pomimo tego postaram sie niebawem o nich wspomniec na blogu, bo tematyka ktorej dotyczyly to szczescie. Sporo na ten temat ostatnio rozmyslalam.


Kirgiz.
(c)Kataleja

Takze zakladka 12 rysunkow w 12 miesiecy zostala zaktualizowana. Dodalam dwa kolaze z rysunkami z sierpnia i wrzesnia. Mialam nadzieje, ze podczas urlopu uda mi sie wiecej narysowac, ale jakos nie bylo czasu. Brakuje mi tych moich bazgrolkow. Mam nadzieje, ze kolejny miesiac bedzie bardziej owocny i uda mi sie poprawic moja technike. Jeszcze daleka droga do bycia "artysta" ha,ha...

Wyzwanie minimalistki nie do konca mi sie udalo zrealizowac. Troche to spowodowane bylo zmiana planow urlopowych. Mimo to przed chwilka uzupelnilam notke i mysle o czyms podobnym dla siebie tylko nieco rozlozonym w czasie. Nawet juz za tymi myslami czyny poszly i porzadkuje powoli przestrzen wokol siebie. Pozbywam sie rzeczy, przegladam ukladam...

Ciagle w tym poscie pojawia sie temat mojego ostatniego urlopu. Byl za piekny, by go opisac w jednym zdaniu. Zasluguje z pewnoscia na osobny wpis. Zrobilam tyle cudownych zdjec, ze nie wiem co wybrac. Spelnilam tez jedno ze swoich marzen, ale o tym niedlugo...


Kwiaty
(c)Kataleja

A skoro przy planach jestesmy to:
  •  Jezyki obce.... to powraca niczym bumerang do mnie. Dreptam i dreptam w miejscu, ale cos czuje, ze tym razem mam spora dawke motywacji. Angielski musze na codzien w pracy uzywac. Dlatego ciesze sie ogromnie, ze firma oferuje mi raz w tygodniu kurs. Dodatkowo od wrzesnia chodze na wznowione zajecia w mojej szkole jezykowej i etutor wrocil u mnie do lask. Hiszpanski. Tu poki co odswiezam to co juz kiedys umialam i marze o tym, by podczas kolenego wyjazdu moc sie w miare nim poslugiwac. A ze koleny wypad na spotkanie z przygoda juz w polowie stycznia to zbyt duzo czasu nie mam. Zatem ... habo espanol cada dia.
  • Sport - wracam do regularnych ciwczen, bo na kolejnym wyjezdzie nie tylko hiszpanski bedzie mi potrzebny
  • ....
Sporo wiecej mam planow, a ze juz pozno sie robi to napisze o nich wiecej jak juz je zaczne realizowac.

Pozdrawiam jak zwykle serdecznie i do wystukania.


piątek, 24 lipca 2015

130. Kirgi? Kirgi co?

"Kirgistan, Republika Kirgiska (kirgiski Кыргызстан, Кыргыз Республикасы trl. i trb. Kyrgyzstan, Kyrgyz Respublikasy; ros. Киргизия, Киргизская Республика trl. Kyrgyzstan, Kyrgyzskaâ Respublika, trb. Kyrgyzstan, Kyrgyzskaja Riespublika; w okresie radzieckim w języku polskim pod nazwą Kirgizja, po ogłoszeniu niepodległości przejściowo również jako Kyrgystan[3]) – państwo w Azji Środkowej. Graniczy z Chinami (dł. granicy 858 km), Kazachstanem (1051 km), Tadżykistanem (870 km) i Uzbekistanem (1099 km)."
Wikipedia

O co w tym wszystkim chodzi?

Pewnie co niektorzy przypominaja sobie moj plan 5-tygodniowy, gdzie szumnie pisalam miedzy innymi o moich przygotowaniach do wyjazdu do Gruzji. Co to nie mialo byc: czytanie ksiazki, przegladanie przewodnika, wzmocnienie kondycji. I co? Nic. Wielka klapa.

Cos mialam od poczatku pecha z tym wyjazdem. Znajomy, ktory mial jechac z nami, tak dlugo zwlekal z podjeciem decyzji, ze pierwszy termin nam przepadl. I gdy cieszylismy sie, ze udlao nam sie na kolejny zalapac, i ze wszystko jest juz gwarantowane to.... pare osob odskoczylo z naszej grupy i niestety za malo nas bylo.

Moze jednak nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Tym bardziej, ze ponoc niezbyt ciekawie robi sie na terenach przygranicznych.

I tak z cudownej Gruzji trafimy do Kirgistanu.

Zdjecie z ostatniej wyprawy w Indiach.
Widok na Himalaje.
(c)Kataleja

Musze sie przyzanc, za jak do tej pory niezbyt wiele wiedzialam o tym kraju. Obila mi sie gdzies o uszy nazwa, wiedzialam, ze to jest kraj, ktory gdzeis tam dalko za siedmioma gorami, za... istnieje i to by bylo na tyle.

Zatem przed podjeciem decyzji przyszedl z pomoca poczciwy wujek Google, ktory naszym oczom ukazal cudowne gory. Potem na szybko szukalam relacji z wyjazdu w te rejony i trafilam na swietny blog Karola Wernera Kolem sie toczy, ktory serdecznie polecam. Wsiaklam tu na kilka godzin, a i tak jeszcze wiele mam do poczytania i poogladania. Informacje uzupelnilam na portalu koniec stwata.

I stalo sie. Za tydzien o tej porze bede siedziec na walizkach, a raczej na plecakach, by pierwszego sierpnia ruszyc w droge na spotkanie przygody. Podejrzewam, ze w tym miesiacu to bedzie juz chyba moj ostatni post, ale za to po powrocie podziele sie moim wrazeniami z wyprawy. Jak zwykle bedzie foto-relacja:)

Juz nie moge sie doczekac. W ten weekend wielkie pakowanie, bo czas za szybko ucieka, a jak sie pracuje to wieczorami nieco go malo. Ksiazki na wyjaz juz sobie wybralam. Mam zamiar tez podczas wyjazdu szkicowac. hmm.. jestem ciekawa czy na to czas i sily znajde.

Zatem do wystukania:)

P.S.
Polecam tez ksiazke Ryszarda Kapuscinskiego "Kirgiz schodzi z konia". To jest jedna z dwoch ksiazek, ktore nieco mowia o Kirgistanie i w ktorych jestem posiadaniu. Podoba mi sie styl w jakim jest pisana ksiazka. W trakcie lektury mam ochote przylaczyc sie do wedrowek pisarza. Po powrocie mam zamiar zabrac sie za inne ksiazki tego autora. Wstyd sie przyznac, ale to jest dopiero pierwsza jego ksiazka, ktora czytam. Dobrze, ze moja polowka jest fanem Kapuscinskiego i ma niezla kolekcje jego ksiazek.

poniedziałek, 20 lipca 2015

129. 3 z 12. Tym razem bardzo kwieciscie

"Glowa nie jest tylko do tego,
aby wkladac na nia czapke."
Przyslowie ukrainskie

Mam uczucie, ze ledwo skacze jedno podsumowanie to musze sie juz zabierac za kolejne. Tym razem byl to miesiac bardziej kolorowy i kwiatowy, gdze sobie eksperymentowalam przewaznie z farbami wodnym. Z efektow jestem w sumie zadowolona, ale po kolei.

Zaczelo sie od zdjecia w gazecie i pierwszego podejscia do dmuchawca.

Dmuchawiec.
(c)Kataleja
Dmuchawiec w wersji kolorowej.
(c)Kataleja

Osmielona wersja czarno-bialo, postanowilam dodac nieco koloru i tak o to powstala kolejna wariacja dmuchawca.
 
A ze od jablka sie wszystko zaczelo (Niewiedzacych o co chodzi zapraszam do pierwszego postu o mym wyzwaniu) nie moglo zabraknac jablka i ... pierwszych prob kwiatowych.
 
Jabko po raz n-ty.
(c)Kataleja

I tu sie zaczelo...

Kwiaty, kwiaty i moje pierwsze akwarele, a raczej pisaki wodne. Jedynie tulipan powstal dodatkowo przy pomocy farb kryjacych.

Przy niezapominajkach posluzylam sie pocztowka jako inspiracja.  A potem to juz czysta fantazja:) plus nieco internetowych inspiracji;)

Niezapominajki.
(c)Kataleja
Maki.
(c)Kataleja
Maki po raz drugi.
(c)Kataleja
Slonecznik.
(c)Kataleja
Tulipan.
(c)Kataleja

Teraz powrocilam ponownie do olowka, by wrocic do podstaw rysunkow. Zakupilam jednak wersje farb akwarelowych w wersji ppodroznej, by moc z nich korzystac podczas mojej wyprawy. To jednak opowiesc na inny pot.

Pozdrawiam serdecznie i zycze udanego tygodnia.

wtorek, 14 lipca 2015

128. Wyzwanie minimalistki - biore w tym udzial

Juz od jakiego czasu podczytuje bloga Kasi z Simplicite i bardzo podobalo mi sie wyzwanie minimalistki w pierwszej odslonnie. Jakos czasowo sie spoznilam, chociaz jak sama autorka twierdzi, nigdy nie jest za pozno, by zaczac.

Pare dni temu pojawilo sie na jej blogu kolejne wyzwanie minimalistki, w ktorym mam zamiar wziasc udzial.



Punktualnie z dniem 11 lipca zaczelam realizowac punkty, ktore sie pojawily jako propozycje mini-wyzwan na jej blogu. Pozwole je po czesci u mnie skopiowac i bede skreslac te punkty, ktore w przeciagu tych 21 dni udalo mi sie zrealizowac. Lista bedzie zatem ciagle w tej notce aktualizowana.

  1. Uporządkuj półkę/szafkę z przyprawami - zrobione. Sporo sie przypraw nazbieralo. Teraz nadszedl czas, by je stopniowo wykorzystac.
  2. Uporządkuj domową apteczkę/wyrzuć przeterminowane leki - uporzadkowana. Lista co nalezy uzupelnic zrobiona.
  3. Zrób porządek z gazetami - w trakcie realizacji
  4. Przejrzyj szufladę/szafkę/koszyk „na wszystko”
  5. Wyrzuć wszystkie przeterminowane kosmetyki, niezależnie od tego jak dużo zostało - zrobione
  6. Wyczyść „spamową” skrzynkę. Wypisz się z niechcianych newsletterów, programów rabatowych itp.
  7. Zrób porządek z wszędobylskimi reklamówkami i spraw sobie porządną torbę na zakupy
  8. Zrób coś nowego! - w pracy mielismy szkolenie przeciwpozarowe. Pomimo obaw, ze bede sie nudzic to sie swietnie bawilam. Zabawa z gasnica byla przednia. Przy okazji dowiedzialam sie wielu ciekawych rzeczy i wiem jak sie zachowac jak bedzie sie palilo. To co mnie totalnie zaskoczylo to to, ze gasnica oproznia sie w ciagu 9 sekund.
  9. Zrób coś dobrego dla innych - do konca nie jestem pewna czy to sie liczy ale zrobilam zdjecia, ktore od razu poslalam tej osobie.
  10. Dokonaj ostrej selekcji wśród ubrań „po domu”
  11. Poćwicz medytację lub wykonaj ćwiczenie uważności. - w trakcie
  12. Posprzątaj na biurku i nie upychaj w szufladach ;)
  13. Zrób jedną rzecz, którą zawsze odkładasz na później - Szafki w kuchni posprzatane
  14. Wykonaj ćwiczenie optymizmu (raz lub regularnie przez czas trwania wyzwania) - w trakcie realizacji. Poki co tylko raz wykonane
  15. Zadbaj o inbox zero choć raz w tygodniu (najlepiej w piątek)
  16. Pozbądź się jednej rzeczy, do której masz sentymentalny stosunek
  17. Nie kupuj NIC przez …. (wpisz dowolną liczbę dni) - to przerzucam na wrzesien/pazdziernik
  18. Znajdź 20 minut na świadomą celebrację „tu i teraz”
  19. Zrób porządek w szafce z butami
  20. Oddaj/sprzedaj rzeczy, które od oddania/sprzedania czekają od dawna
  21. Uporządkuj „papiery” (listy z banku, rachunki, faktury itp.)
  22. Opuść na chwilę swoją strefę komfortu
  23. Stwórz lub zaktualizuj swoją listę marzeń
  24. Wykonaj ćwiczenie wdzięczności
  25. Skup swoją uwagę przez 30 minut na jednej czynności - podczas rysowania czy w pracy potrafie sie skupic bez problemu nad tym co robie. Zadania jak dla mnie bylo latwe.
  26. Opisz wartości, którymi kierujesz się w życiu
  27. Zrób letnie porządki w szafie z ubraniami
  28. Posprzątaj w „przydasiach”
  29. Wyczyść swój telefon (usuń nieużywane aplikacje, kontakty itp.)
  30. Zaplanuj wymarzoną podróż - w trakcie realizacji. Niebawem post o tym. Juz po wakacjach. Bylo cudownie. Post w trakcie pisania:)
  31. Oczyść komputerowy dysk ze wszelkich plikowych śmieci
  32. Pozbądź się z domu elektrośmieci (pamiętajcie, żeby wyrzucać w odpowiednich punktach zbioru)
  33. Przygotuj roczny kalendarz z wszelkimi ważnymi datami (online lub offline)
  34. Przygotuj odprężający rytuał wieczorny
  35. Zrób porządek w piżamach i zapasie ręczników (wyrzuć/oddaj wszystko to, co stare, zniszczone lub niepotrzebne)
  36. Bądź uważnym przyjacielem. Poświęć czas najbliższym bez telefonu i innych rozpraszaczy
  37. Zrób przegląd biblioteczki z książkami
  38. Zrób porządek w torebce - zrobione. Chociaz to robie zawsze raz na tydzien. I raczej nie mam tu zbyt duzo balaganu.
  39. Uporządkuj przybornik do szycia i rekodzieła
  40. Uporządkuj szufladę z bielizną
  41. Powiedz komplement przynajmniej trzem osobom
  42. Uśmiechnij się do pięciu przypadkowo spotkanych ludzi
  43. Uporządkuj „sentymentalne pudełko”
  44. Poobserwuj gwiazdy
  45. Wykorzystaj zapasy zgromadzone w kuchni - w trakcie realizacji i potrwa to nieco dluzej niz trwa akcja. Uzbieralo sie troche tego.
  46. Wprowadź „capsule wardrobe” do… kuchni ;). Zaplanuj konkretne menu na letnie tygodnie
  47. Posegreguj (i zminimalizuj na ile się da) zawartość rodzinnych albumów ze zdjęciami (tych wirtualnych również)
  48. .. Moze cos dopisze ;)


Lista dluga, czesc rzeczy z niej usunelam, ktore mnie nie dotycza, albo czasowo nie dam rady teraz.


Zatem do dziela!!!

P.S.
Co do mojego planu 5 tygodniowego to musze sie przyznac, ze zycie pisze ciekawe scenarisze i nieco sie pozmienialo lacznie z celem wyprawy. O tym bedzie jednak osobna notka:)

wtorek, 7 lipca 2015

127. Moj plan na 5 tygodni

"Im wiecej slow,
tym mniej tresci przypada na kazde."
Stefan Garczynski

Spojrzalam w kalendarz i dotarlo do mnie, ze za rowne 5 tygodni czeka mnie upragniony urlop, a ze raczej nie sprowadza sie on do bezczynnego lezenia na plazy, czas zaczac sie aktywnie do niego przygotwac, by moc doceniac to co wokol bedzie mi dane do podziwiania.

Zatem zamieniem sie w pracowita pszczolke;)

Byc jak ona..
(c)Kataleja

Aby dac dobry przyklad i dostosowac sie do rady pana Garczynskiego z poczatku strony, sprowadze ten post do podania mojej TODO listy na te piec tygodni, by moze jeszcze przed wyjazdem zrobic male podsumowanie. zatem
  • bieganie - jest dobrze, ale powinnam to robic bardziej systematycznie i zostawiac "Niechcemisia" w domu. W zalozeniach 4-5 treningow na tydzien.
  • dobrym uzupelnieniem do biegania beda cwiczenia z plyt DVD "Body Mind Improvment. Czesc druga". Tu raczej zadanie na kazdy dzien.
  • zadbac o siebie - takie kobiece rozpieszczanie. Dobre jedzenie, maseczki na twarz, pobycie przez jeden miesiac, a moze i dluzej wlosomaniaczka. 
  • dokaczyc ksiazke "Georgialki. Ksiazka pakosinsko-gruzinska" Katarzyny Pakosinskiej. Ksiazke kupilam jakis czas temu jeszcze przed wybuchem afery zwiazanej z ta pozycja. Nie bede tego kometowac, bo wiele madrzejszych sie juz na ten temat wypowiedzialo, ale ze u mnie na polce czekala na swa kolejnosc i pasuje do celu mojej wyprawy, mam zamiar ja przeczytac. W sumie dobrze sia ja czyta. Tak, tak wybieram sie do Gruzji.
  • przejrzec i pozaznaczac ciekawe strony  w moim przewodniku po Gruzji. Czesciowo juz to zrobilam i nie moge sie wprost doczekac tej wyprawy. Na pewno zdam relacje na blogu.
  • rysowanie - tu zamierzam skupic sie na stronach mojej ksiazki do nauki rysunku, gdzie moge poznac sekrety dotyczace rysowania pejzazy. Zamierzam bowiem oprocz zdjec z Gruzji, przywiesc kajecik wypelniony rysunkami. Juz nawet zakupilam specjalnie na te okazje notes z kartkami, gdzie mozna uzywac suchych (olowek, pioro) i mokrych (akwarele, kredki akwarelowe) technik. Strasznie mi imponuja smialkowie, podroznicy, ktorzy swe wyprawy w ten sposob uwieczniaja. Moze dlatego tak lubie ksiazki Beaty Pawlikowskiej. Zwlaszcza te pierwsze, bo potem w tych kolejnych cos mi brakowalo, to cos sie zagubilo  i przestalam je kupowac.
  • a jak podroze to i jezyki obce. Angielski to temat numer jeden w lipcu. Pewnie lepiej, by bylo odswiezyc rosyjski, czy poznac pare slow po gruzinsku, ale wzgledy praktyczne biora gore. Od angielskiego nie da sie uciec co dobitnie widze w mojej pracy. Czas sie wiec z nim zaprzyjaznic i wziasc byka za rogi;) Zwlaszca po poscie na blogu Michala ciagle chodzi za mna zdanie o 20 godzinach. Na poczatek dobre i te 20 godzin. Zatem wyzwanie lipcowe: angielski w min 20 godzin. Te 20 godzin prosze z przymruzeniem oka traktowac.

A jak u Was okres letni sie rozwija? Spokojnie, czy kazdy dzien wypelniony planami?

niedziela, 5 lipca 2015

126. Poradnikom mowie dosc

"Straszliwa przepasc dzieli zamiar od spelnienia."
Mikolaj Gogol

Ostatnio uslyszalam o nowym poradniku, super recenzje, dwie z moich ulubionych blogerek go zachwalaja, nawet fragment przeczytalam i musze przyznac, ze to co przeczytalam bardzo mi sie podobalo. Pomyslalam to jest to, wreszcie bede wiedziala nieco wiecej jak swoje zycie zoptymalizowac, w tej konkretnej dziedzinie. I  zaczelam sie zastanawiac jak kupic ksiazke. To, ze mieszkam za granica, nieco komplikuje sprawy.

hmmm... moze wiec poprosze rodzinke, zeby mi ja kupila i do mnie przyslala? stop, stop...jest wersja elektroniczna, ktora moge bez problemu kupic, wystarczy, ze sie zarejestruje, dokonam przelewu i stane sie posiadaczka kolejnego poradnika i z pewnoscia , tak na sto procent wszystko bedzie takie perfekcyjne, dopieszczone.

Wtedy zapalily mi sie w glowie lampki ostrzegawcze, a przed oczyma zaczely wirowac tytuly poradnikow, ktore grzecznie, rowniutko, nieco przykurzone stoja u mnie na polkach biblioteczki i tu wypadalo by zacytowac ponownie Gogola

"straszliwa przepasc dzieli zamiar od spelnienia".


Czasem zapal jest uloty.
(c)Kataleja

Wraz z zakupem poradnika czesto koncza sie nasz zapal i checi. Ci bardziej zmobilizowani moze jeszcze ksiazke przeczytaja, cos sprobuja wcielic w zycie, ewentualnie innych beda uszczesliwiac swoja wiedza i na tym sie niestety wszystko skonczy, az do czasu pojawienia sie kolejnego, jeszcze lepszego poradnika, od ktorego posiadania zalezec bedzie nasza rozowa przyszlosc.

Zatem pomimo checi nie kupie tej pozycji, nie wzbogace swojego ksiegozbioru, bo tak na prawde wiekszosc wiedzy z tych poradnikow mam od dawna w mojej glowie.

  • Ja wiem, ze zeby nauczys sie jezyka to musze poswiecic na to czas, a nie kupowac kolejny super podrecznik, 
  • ja wiem, zeby cos zmienic w swoim zyciu to musze sama tego chciec i zabrac sie do pracy, 
  • ja wiem, zeby moja szafa nie pekala w szwach to musze mniej kupowac i dbac o to co mam,
  • ja wiem, zeby miec lepsza kondycje musze zaczac cwiczyc, a nie tylko o tym mowic
  • ...   <----  tu Czytelniku jest miejsce na Twoja liste czego wiesz, a nie chcesz sobie tak do konca uswiadomic

My to wszystko wiemyi tylko, zeby  nam sie chciec chcialo i te wszystkie wiadmosci systematycznie krok po kroku w zycie wprowadzac.

Jedno musze przyznac, ze poniekad wspomniany na poczatku poradnik, w jakis sposob odmienil moje zycie. Paradoksalnie nie kupujac go dal mi impuls do myslenia i do rozmyslan na temat czego ja sama w zyciu chce.

I jeszcze jedno... ja chce korzystac z tego co mam, a nie mamic sie wizja, ze moje zycie zalezy od innych.

Poradniki sa dobre i nalezy z nich umiejetnie korzystac. Zanim jednak siegniemy po kolejny, zastanowmy sie czy nie ma juz czegos podobnego na naszej polce.


sobota, 27 czerwca 2015

125. Smakuj zycie

"Bogaty jest taki czlowiek, dla ktorego swiat
jest nieustannym odkrywaniem."
G. Duhamel

Ostatnio mam uczucie, ze zycie przecieka mi przez palce. Nawet sie nie obejrzalam, a juz wiosna za mna i pierwsze dni lata.  Mam ochote nieco zwolnic i bardziej uwaznie przezywac to co sie wokol dzieje. Mam chec posmakowac zycie, doceniac chwile, ktora jest tu i teraz, a nie gdzies w przyszlosci, czy w przeszlosci.

Przegladajac niedawno statystyki mojej strony, zauwazylam, ze ktos natrafil na moja notke z przed roku. Byla w nim mowa o zyciu w niedoczasie i potrzebie zwolnienia. Widac, ze ten temat powraca do mnie i pomimo tego, ze jest dla mnie wazny to gubie gdzies po drodze potrzebe zwolnienia, a wpadam w spirale pospiechu.

Czasem zastanawiam sie, gdzie i po co tak pedze. Nikt mnie nie goni, a dzieki tej pogoni za przyslowiowym kroliczkiem trace to co najcenniesze: radosc zycia. Moze powinnam dziennie po przebudzeniu witac z radoscia nadchodzacy dzien i powtarzac jak mantre: smakuj zycie.


Poziomi-zapach przychodzacego lata.
(c)Kataleja

Pare dni temu przeczytalam ciekawy artykul na temat naszego wspolczesnego zycia, ktore stalo sie dla wielu chermetyczna pulapka. Zycie ogladamy na monitorze, do przyjaciol piszemy maile zamiast sie z nimi spotkac, prawdziwy smak potraw zastepujemy pokarmem wysokoprzetworzonym. Sama ostatnio przylapalam sie na tym, iz zamiast wyjrzec przez okno, by sprawdzic pogode, wolalam na szybko zerknac na komorke. Paradoks naszych czasow. Rzeczy, ktore maja nam ulawic zycie, odciagaja nas od niego.

Moze  warto na nowo odkryc prawdzie zycie. Lato to dobry czas na zmiane. Slonce dodaje energii do  dzialania, ze straganow spogladaja na nas soczyste owoce i  dorodne warzywa, a pogoda zacheca do wyjscia z domu.

Robiac nowe rzeczy lub odkrywajac na nowo zapomniane radosci, jestesmy bardziej uwazni, swiadomiej przezywamy nasze jestestwo.

Co mozna zrobic, by na nowo poczuc smak zycia:
  • isc na targ i przygotowac wysmienite jedzenie. I niech mi tu nikt nie narzeka, ze do tego trzeba miec talent. Wysmienite potrafia byc tak proste rzeczy jak salaterka wypleniona kawalkami owocow sezonowych wymieszana z jogurtem greckim i odrobina miodu
  • isc do parku, usiasc na lawce, zamknac oczy i uslyszec spiew ptakow
  • przejsc sie boso po trawie
  • piknik z bliskimi
  • rozmowa
  • zrobic cos bezinteresownie dla kogos. Dobre uczynki wracaja
  • stworzyc ogod na balkonie i patrzec jak wszytko sie rozwija i pieknieje z kazdym dniem
  • dzien bez planowania
  • nowa droga do pracy, szkoly
  • napic sie kawy w napotkanej po drodze kawiarence 
  • godzina w ciszy. Czasem otacza nas zbyt duzo dzwiekow
  •  relaks na balkonie 
  • sprobowanie czegos nowego
  • ....

 U kazdego pewnie ta lista bedzie wygladac nieco inaczej. Najwazniejsza jest w tym wszystkim nasza uwaznosc.

Jestem ciekawa jak Wy staracie sie docenic piekno zycia. Macie potrzebe zwolnienia?


czwartek, 18 czerwca 2015

124. Drugi z 12

"Korzystaj z czasu; 
on sie wiecznie spieszy i nigdy nie wraca."
Matthias Claudius

Nawet sie nie obejrzalam, a tu kolejne podsumowanie wyzwania 12 w 12. By zatem czasu nie tracic kolejne wybrane moje rysunki.

Zaczelo sie ptasio. W jednej z gazet znalazlam przepiekne zdjecia ptakow i sprobowalam je naszkicowac. Tak oto powstaly ptasie trele (moje pierwsze podejscie) i...


Ptasie trele.
(c)Kataleja


... i smutna czapla biala (tu az dwa razy sie za nia zabieralam). Sama nie wiem dlaczego jest ona w takim melancholijnym nastroju. Do konca nie jestem do tego rysunku przekonana. Ciezko bylo ja narysowac, gdyz ptak odbijal sie w wodzie.


Czapla.
(c)Kataleja

Osmielona ptakami pomyslalam, ze moze sprobuje z czlowiekiem. Wielu mysli, iz jest to chlopiec, ale pewnie modelka ze zdjecia, powiedzialaby, ze przesadzila z "photoshopem" ;)  A ze ze mnie niepoprawna marzycielka to dorzucilam garstke marzen do rysunku.


Marzenia.
(c)Kataleja

Ten miesiac byl wyjatkowo przyrodniczy. Tu motyle czarno-biale przy uzyciu nowo poznanej przeze mnie techniki, o ktorej niebawem. Tak wiem...obiecywalam juz ten post w poprzedniej notce, ale jakos brak slonca mnie zbytnio do czynow pisarskich nie motywuje. Kolorowy motyl jakos paradoksalnie blado wyglada. Nad kolorem musze wyraznie jeszcze popracowac.


Motyle.
(c)Kataleja


A na koniec rysunek memu sercu najblizszy. Dowod na to, iz zaczynajac prace nie wiemy jaki efekt koncowy nas czeka. Poczatkwo na rysunku mial byc deszcz i ogomna parasolka, z pod ktorej wystawac mialy nozki. Parasol jakos mi nie wychodzil, nozki poczatkowo staly na bacznosc i wtedy wpadlam na pomysl, ze jak panienka nie chce grzecznie stac, to niech zniknie mi z obrazka i niczym Alicja z krainy czarow odkryje swiat po drugiej stronie kartki. I tak zrodzila sie ciekawosc.


Ciekawosc.
(c)Kataleja

Swoja droga spotkalam sie tez z inna interpretacja tego rysunku. Wierzcie mi, bardzo odlegla od tego o czym Wam napisalam. Wiem, ze w szkole nieraz dyskutowalam na temat interpretacji wierszy. Nie zawsze zgadzalam sie z tym jak powinnismy cos postrzegac. Najwazniejsze, ze wiersz, film, obraz w jakis sposob zwrocil nasza uwage. To chyba jest najwazniejsze w tworzeniu, by w  jakis sposob pobudzic ludzi do chwili zadaumy.

sobota, 6 czerwca 2015

123. Pierwsze i juz zalegle podsumowanie wyzwania 12 w 12

"Swiatem rzadzi wyobraznia."
Napoleon Bonaparte

Do notki podsumowujacej zabieram sie juz nieamlze od miesiaca i jakby na to nie spojrzec za kilka dni powinna sie juz druga pojawic. Nie da sie ukryc, ze ostatnio strasznie bloga zaniedbalam i jakos tak sie rozleniwilam. Chyba brak slonca w maju tak na mnie podzialal. Gdyby nie fakt, iz drzewa sie zielenia, bylabym wstanie zalozyc sie, iz zamiast wiosny mamy bezposrednio po zimie jesien tego roku. Mam jednak nadzieje, ze teraz to juz tylko lepiej bedzie. Wraz ze sloncem i rosnacymi temperaturami energia powoli zaczyna mnie rozpierac.

Wracam jednak do pierwotnego tematu czyli podsumowania pierwszego miesiaca wyzwania 12 rysunkow w 12 miesiecy. Musze sie przyznac, ze jak na razie sama siebie zaskakuje. Zapal do rysowania nie slabnie i mam ochote na wiecej. Zaopatrzylam sie w kilka roznych ksiazek na temat podstaw rysunku, ktore nieustannie wertuje i wyprobowuje to czego sie tam dowiedzialam. Musze tylko uwazac na sklep, ktory niedawno odkrylam, gdyz moge tam stracic majatek ;-) Patrzac na te wszystkie przybory do rysowania, malowania, az sie kreci w glowie. Wszystko chcialabym przetesowac.

Dziewczynka z jablkiem..
(c)Kataleja

Jako pierwszy z 12 rysunkow wybralam dziewczynke z jablkiem. Praca wykonana olowkiem. Szkic powstal niemalze na kolanie, kiedy czekalam na moja polowke i przygladalam sie pewnemu plakatowi z reklama. Moze dlatego, iz potraktowalam tamat z przymruzeniem oka i na luzie, na koncu efekt mnie zaskoczyl. Lubie  ta malutka. Przyjdzie mi sie chyba jednak z nia rozstac, gdyz mam zamowienie na nia od mojej mamy. Ciezko sie rozstawac ze swoimi pracami. 

Lilie..
(c)Kataleja

Lilie... mam wiele wariacji na ich temat: kolorowe, czarno-biale, z pojedynczym kwiatem etc. Kupilam ten bukiet kwiatow, gdy tylko jeden kwiat byl rozwiniety. Cudnie bylo sie przygladac jak z kazdym dniem pieknial. Wdzieczny to byl model. Tu wersja wykonanan przy pomocy wegla. 

Lodki.
(c)Kataleja

Na koncu moje lodki, ktore bardzo lubie. Do narysowania tych czterech obrazkow zainspirowalo mnie pewne zdjecie w moim podrozniczym kalendarzu. Przy ich rysowaniu pomogla mi pewna technika, o ktorej niebawem napisze na blogu. Przy jej pomocy powstaja bardzo fajne rysunki, a dodatkowym jej plusem jest relaksujacy wplyw na szkicujacego.

P.S.

Nad idealnym jablkiem ciagle pracuje;-)

czwartek, 7 maja 2015

122. Rocznicowo plus nieco o zerze i jedynce

"Iść za marze­niem i zno­wu iść za marze­niem, i tak zaw­sze aż do końca."
Joseph Conrad

To juz trzeci rok mojego blogowania mija. Czas biegnie niesamowicie. Patrzac z perspektywy tych lat to ciesze sie, iz sie odwazylam i znalazlam swoje miejsce w sieci. Wiele wpisow zmotywowalo mnie do dzialania i z niektorych projektow jestem naprawde dumna. Teraz jestem w trakcie realizacji kolejnego. Mam nadzieje, ze uda mi sie dotrwac do konca, by potem dalej kontynuowac to moje rysowanie. Poki co sprawia mi to sporo uciechy. Juz za kilka dni pojawi sie podsumowanie pierwszego miesiaca.

Doplyn tam, gdzie sobie wymarzysz...
(c)Kataleja

A na koniec tego postu krotka opowiesc o zerze i jedynce, bysmy pozwolili swoim talentom zaistniec i czerpali radosc z pracy.

Ostatnio uslyszalam ciekawa wypowiedz na temat talentu i pracy. Co jest wazniejsze? Pewnie wielu powie talent. Odpowiedz jest jednak przewrotna.

Wyobraz sobie, ze talent to jedynka, a praca to zero.

1 = talent
0 = praca

Jesli masz talent, a nic nie robisz, by go rozwinac to jestes ciagle na tym samym poziomie. Stoisz w miejscu i tylko marzysz co by bylo, gdyby..... Jedynka jest lepsze niz zero, ale duzo tego nie ma.

1

Bez talentu natomiast, mozesz pracowac nieustannie i pomnazac swoje zera, ale ciag zer to tylko zera.

0000000000000000000

Jesli jednak pomozesz sobie i bedzeisz pracowal nad swoim talentem, to zera, ktore stana za Twa jedynka w rownym rzadku, maja niesamowita moc.

1
10
100
1000
1000
100.........................................00000


A ze wierze, ze kazdy z nas ma w sobie ukryte talenty, to zycze nam wszystkim, by nasze talenty byly sowicie okraszone praca i mogly w pelni rozkwitnac, by nie tylko nas cieszyly.

I pamietaj, jesli dopadnie Cie zniechecenie, bedziesz chcial odlozyc cos na potem to przypomnij sobie opowiesc o jedynce i zerze.

środa, 22 kwietnia 2015

121. Worek pomyslow

"Wpadł. I to na pomysł."
Stanislaw Jerzy Lec

Ostatnio moja glowe wypelnia rosnacy worek z pomyslami na to co chce ulepszyc, co nowego zrobic. Po stagnacji i zmeczeniu wiosennym, ktore mnie nieoczekiwanie dopadlo, teraz mam az za duzo planow.

Zastanawiam sie jak sobie z tym wszystki poradzic, by znow nie skonczylo sie na snuciu pieknych opowiesci i rozczarowaniu, ze pomimo uplywajacego czasu tak malo sie dalo zrobic. Taki byl ten mijajacy rok dla mnie. Pare dni temu mialam urodziny i doszlam do wniosku, ze za duzo mowie o tym czego chce, a za malo stoi dzialania za tym wszystkim.

Chcialabym, by za rok o tej porze powiedziec sobie to byl dobry rok. Ale jak to zrobic?

Teoretycznie wiem jak sie do tego zabrac, ale z wcieleniem tego w zycie to juz nieco gorzej. Moze czas przestac marnowac energie na wyszukiwaniu kolejnych wymowek i zabrac sie za stworzenie swojej prywatnej listy z tym co chce osiagnac i krok po kroku przyblizac sie do celu.

Jablon.
(c)Kataleja

Kiedys uslyszalam madre zadnie, zeby cos osiagnac nalezy robic odpowiednie rzeczy w odpowiednim czasie. Proste.

hmm... chyba czasem za to niekonsekwencja stoi nieumiejetnosc czekania. Obecnie przyzwyczailismy sie, ze chcemy tu i teraz i to natychmiast. Jednak niektore rzeczy wymagaja cazsu z naszej strony.

Nie nauczysz sie jezyka w tydzien, nie przebiegniesz maratonu, bez wczesniejszych wybieganych kilometrow, nie bedziesz profesjonalista, nie przechodzac poszczegolnych faz rozwoju: od ucznia do mistrza. Cierpliwosc i czas jest zatem kluczem do sukcesu.

 Zabieram sie zatem do pracy, by za rok byc lepsza wersja samje siebie.

niedziela, 19 kwietnia 2015

120. Obudz w sobie artyste

"Sztuka jest wycinkiem rzeczywistości widzianym przez temperament artysty"
Emil Zola

Juz od jakiegos czasu chodzi za mna mysl, by nauczyc sie szkicowac. Pierwsze niesmiale proby podjecia wyzwania byly o zgrozo w 2013. Poza wpisem na blogu i chwilowym zachwycie wspomniana tam ksiazka, poleglam na calej lini. Tak szybko jak zapal sie wzniecil, tak szybko rowniez sie wypalil. Potem te mysli, by wrocic i pobawic sie w "artyste", wracaly z wieksza lub mniejsza czestotliwoscia. Wracaly, by wreszcie w rozmowie z kolezanka uswiadomisc sobie, ze warto podazac za swymi marzeniami i dotrzymywac danego sobie slowa. O tym pewnie bedzie osobny wpis.

W styczniu wyciagnelam swoj stary niemalze pusty szkicownik i zaczelam od rysowania jablek. Wydawalo mi sie, ze bedzie to proste zadanie na poczatek. Na fotce ponizej mozna powdziwiac moj model. Po lewej stronie niesmiala proba oddania rzeczywistosci, w dolnym prawym rogu mozna zobaczyc przetworzona fotografie jablka przy pomocy aplikacji na komorke. Jak widac moje jablko sporo odbiega od idealu.

Jablko.
(c)Kataleja

Nic to. Nie zrazona postanowilam odkurzyc dawno zapomniane ksiazki, ktore pisza o podstawach rysowania i probowac dalej. Mala probka ponizej. Czasem mam wrazenie, ze moje jablka, bardzie pomidory przypominaja niz swoj pierwowzor, ale bede trwarda. Najtrudniej jest mi oddac poczucie trojwymiarowosci i sprawic, by rysunek nie byl plaski. Ucze sie obecnie za pomoca cieniowania wydobyc na swiat przestrzenne jablka.

Pierwsze szkice.
(c)Kataleja

Tu moje ostatnie probki. Jablko juz bardziej do jablka podobne. Musze sie przyznac, ze juz mialam pomysl, by zaczac od gruszki:) Przynajmniej ksztalt zdradzilby o jaki owoc chodzi. NIe chce jednak isc na latwizne. Mam czas i nie mam potrzeby sama siebie oszukiwac.

Warjacje na temat jablek.
(c)Kataleja

Wiem, ze wszelkiego rodzaju wyzwania bardzo mnie mobilizuja, wiec postanowilam na lamach swego blogu podjac sie wyzwania "12 rysunkow w 12 miesiecy". Poczatkowo myslalam, ze co miesiac bede publikowac jeden rysunek, gdzie glownym modelem bedzie jablko i na jego postawie sprawdzac swojw postepy w rysowaniu, doszlam jednak do wniosku, ze pewnie szybko, by mnie ten temat znudzil. Dam sie zaskoczyc i zobaczymy jakie obrazki beda sie pojawiac w polowie kazdego miesiaca, w osobnej zakladce, storzonej specjalnie na ten projekt.

Mam nadzieje, ze akcja przyniesie mi przynjamnniej tyle samo satysfakcji co wyzwanie fotograficzne.

niedziela, 12 kwietnia 2015

119. Liebster Blog Award czyli dzis bedzie ksiazkowo

"Pokój bez ksiazek jest jak cialo bez duszy."
Cyceron

Wiem, ze ostatnio bardzo mocno zaniedbalam moje miejsce w sieci. Powod? Ciezko powiedziec. Dopadlo mnie jakos przesilenie wiosenne, ktore z paroma dodatkowymi sytuacjami sprawily, ze moja motywacja spadla do zera.

Po ostatnim urlopie powrocil mi optymiz i sily, bo przeciez "kto jak nie my? kiedy jak nie teraz?" :)

Na rozgrzewke odpowiem na pytania, ktore postawila mi autorka Ciekawego Kajecika w ramach nominacji do Liebster Blog Award.


1. Twoja ulubiona seria lub trylogia?

Chyba nie mam obecnie takiej serii czy tez trylogii. 

Pamietam jednak, ze w podstawowce zaczytywalam sie w ksiazkach z serii Pan Samochodzik Zbigniewa Nienackiego. To na niej uczylam sie czytac. Czasem mnie kusi, by je znowu sobie przypomniec, ale... brak czasu to glowna przyczyna. Wole czytac ksiazki, ktorych jeszcze nie znam. A jak patrze na rosnace z predkoscia swiatla stosiki ksiazek, to mam uczucie, ze mi zycia na to nie starczy ;)

2. Czy masz jakieś czytelnicze nawyki?

Raczej nie jakies specjalne i zaskakujace.

Czytac lubie, gdy w poblizu mam kubek z ciepla herbata, najlepiej z cytryna i miodem. A jesli za oknem deszcz bebni o szyby i wiatr plasa to uczucie zadowolenia z czasu z lektura jest jeszcze wieksze. Latem uwielbiam natomiast czytac na balkonie i od czasu do czasu zapatrzyc sie w zielona "sciane" drzew.

3. Czy przerwałaś jakąś książkę w połowie i dlaczego?

Kiedys staralam sie tego nie robic i dac ksiazce szanse. Teraz czasem mi sie to zdarza. Powodem tego czesto jest nuda lub jezyk, ktory do mnie nie przemawia.

4. Najgorsza książka, którą czytałaś?

Jest jedna ksiazka, ktora wyjatkowo nie lubie... Maslowska "Wojna polsko ruska". Wiem, ze wiele osob sie nia zachwycalo, u mnie jednak pozostal jakis niesmak po tej ksiazce.

5.  Jaka jest twoja ulubiona szkolna lektura?

hm... moze to smieszne, ale lubie od czasu do czasu wracac do "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej. Wstyd sie przyznac, ale przeczytalam ja po skonczeniu szkoly. Jest nieco ckliwa, ale fakt, ze przeczytalam ja bedac na obczyznie jakos inaczej pozwolil mi ja odebrac. Zwlaszcza opisy przyrody, tak znienawidzone przez wiekszosc uczniow, bardzo mnie wzruszyly.

6. Kto jest twoim ulubionym bohaterem i dlaczego?

Tu raczej nie mam takiego naj, naj.. bohatera.  Na swoj sposob kazda ksiazka nam cos daje.

7. Ulubiona seria książkowa i dlaczego?

Tu odeslalabym do odpowiedzi na pytanie pierwsze. 

8. Czy była ksiażka, której zakończenie ktoś Ci zdradził?

Tak, ale staram sie tego unikac. Takze wybieram ksiazke przed filmem, ktory jest na jej podstawie nakrecony. 

9.  Czy lubisz czytać na świeżym powietrzu i  gdzie najczęściej czytasz?

Balkon:)

10.  Jakbyś miała możliwość udać się w miejsce z książki, by je zwiedzić. Jakie to by było miejsce?
 
Lubie ksiazki podroznicze i jest sporo miejsc, gdzie chcialabym byc.Ostatnio na mojej top liscie jest ameryka poludniowa. Udalo mi sie juz tam byc ze dwa razy, ale chetnie powroce tam jeszcze.

11. Top 10 ulubionych książek?


Top 10... bedzie ciezko. Moze wymienie kilka (kolejnosc przypadkowa), ktore w jakis sposob lubie:
  • ostatnio "Wlacz sie do gry", Sheryl Sandberg -  dala mi sporo do myslenia.
  • "Twierdzenie papugi", Denis Guedj - matematyka opisana w fascynujacy sposob. Jedynie watek scalajacy calos ksiazki (watek z antykwariuszem) bym z niej wyrzucila
  • wszelkiego rodzaju ksiazki podroznicze. Tu jest troche tego, czasem jednak jest przerost formy nad trescia
  • "Der pragmatische Programmirer", Hunt Thomas - inspiruje za kazdym razem. Ksiazka do ktorej mozna wracac;) To jednak zawodowa inspiracja.
  • ....

W prawdzie po odpowiedzi na pytania powinnam sama nominowac kogos, jednakze pomine ten punkt:) Ciekawa jednak jestem jakie ksiazki Wy czytacie i jaki wplyw maja one na Was. Chetnie poczytam Wasze komentarze.

niedziela, 15 lutego 2015

118. "Co bys zrobila, gdybys sie nie bala?"

„Co bys zrobila, gdybys sie nie bala?”
Sheryl Sandberg

Piszac ten post nie jestem do konca pewna, czy go opublikuje, czy tez nie. Dzieki niemu chce sobie pare rzeczy poukladac w glowie. Spojrzec na pewne fakty z innej, bardziej neutralnej perspektywy. Moze to pomoze mi nabrac dystansu do calej sprawy.

W piatek mialam dosc zaskakujaca jak dla mnie i niezbyt mila rozmowe. Ktos za moimi plecami komentowal w jaki sposob podeszlam do pewnego zadania i w moim odczuciu przedstawil fakty, w taki sposob, by siebie pokazac w dobrym swietle przy okazji pokazujac, ze ja sie nie przykladam do tgo co robie. Zaskakujace bylo to, ze mowa byla o zdarzeniu, ktore mialo miejsce na poczatku grudnia. To co mnie najbardziej zabolalo to fakt, ze jedna z tych dwoch osob, byl kolega, ktorego cenie miedzy innymi za to, ze jak mi sie do tej pory wydawalo, mowi otwarcie co mysli i jak ma problemy to rozmawia z kims bezposrednio nie bawiac sie w plotki i nieczyste zagrywki. To byl ktos, o kim myslalam, ze fanie sie z nim pracuje.

W sumie pierwszy raz od niepamietnych czasow nie mam ochoty w poniedzialek isc do pracy. Czuje sie potwornie rozczarowana i niesprawiedliwie potraktowana. Zawsze mi sie wydawalo, ze podchodze do zadan profesjonalnie i staram sie jak najlepiej je wykonac. Takie tez sygnaly do mnie docieraly.

Chyba zyjemy w takich czasach, ze nawet jesli dobrze i rzetelnie pracujemy to musimy o tym na okolo trabic: "Patrzcie jak swietnie pracuje!!!!". Zwlaszcza, gdy firma jest w trakcie transformacji i niektore osoby probuja sie pozycjonowac. Swoisty wyscig szczurow.

Ostatnio przeczytalam isnpirujacy post u Lotusowej: "Jak byc autentycznym i zyc w zgodzie ze soba?". Dzis przeczytalam go ponownie i zastanawialam sie nad tym pytaniem. Tak jak w komentarzu do owego artykulu powracalo do mnie pytanie z ksiazki Sheryl Sandberg "Wlacz sie do gry.":


 "Co bys zrobila, gdybys sie nie bala?"
                                   Sheryl Sandberg

Co bym zrobila?  Co bym zrobila? Co bym zrobila, gdybym sie nie bala?  Co bym zrobila?.....

Nie daj sobie podciac skrzydel.
(c)Kataleja


Nie dam sobie podciac skrzydel. Bede dazyc do celow, ktore sobie wytyczylam. Zawsze wydawalo mi sie, ze na swiecie jest miejsce dla kazdego i powinnismy sie na wzajem motywowac. Widze jednak, ze niektorzy nie chca dalej sie rozwijac i probuja inym rzucac klody pod nogi.

Wiem, gdzie leza moje slabosci, gdzie powinnam wiecej nad soba popracowac, jest jednak jedna rzecz, ktora powinnam powtarazc jak mantre: "Uwierz w siebie. Kazdego dnia jestes lepsza wersja siebie.".  A jak dopadnie mnie strach to powtorze za Sheryl Sandberg "Co bym zrobila, gdybym sie nie bala?".

Piszac ten post ciagle czuje ta zlosc w sobie i zal. Latwo powiedziec nie mysl, rob swoje. Byc moze za emocjonalnie do tego podchodze i ktos widzi to mniej dramatycznie niz ja, ale jakos ciezko tak odposcic. Nie wiem jak to sie dalej rozwinie. Czesto powtarzam, ze nalezy poczekac i zobaczyc co los przyniesie. Obojetnie ile scenariuszy powstanie w glowie i tak nas zycie zaskoczy.

Jakis czas temu zaczelam pisac dzienniczek wdziecznosci. Pare dni wytrzymalam i porzucilam pisanie. Wydawalo mi sie, ze nic mi to nie daje. Niebawem zbliza sie okres postu. Zastanawialam sie jakie sobie zadanie wyznaczyc. Teraz wiem. Kazdego wieczoru bede pisac za co jestem wdzieczna. Bede pisac na przekor czarnym mysla, ktore niby natretna mucha powracaja  i zatruwaja spokoj. Nie chce stracic dzieciaka, ktory we mnie siedzi i pokazuje mi, ze na przekor wszystkiemu swiat jest piekny.

Za co dzis bede wdzieczna?

Jestem wdzieczna, za piatek, ktory otworzyl mi oczy na niektore osoby. Jestem wdzieczna za to, ze nie chce sie poddac, ze wiem, gdzie leza me slabosci. Jestem wdzieczna za pytanie "Co bys zrobila, gdybys sie nie bala?", ktore jest moim mottem na ten rok. Jestem wdzieczna za ludzi, ktorzy mnie kochaja i daja mi wsparcie. I jestem wdzieczna za sile ducha, ktora mowi, nie martw sie, nie daj sobie podciac skrzydel i podazaj za swoimi marzeniami.